Facebook Login

Polacy w Southampton

Dodany przez: Ziomal
Utworzono: 21 czerwiec 2018
Liczba odwiedzin: 1513
Kto za Tobą w szkole ganiał? Do piórnika żaby wkładał? Kto? No, powiedz - kto? . Ja tak bardzo się starałem ...
 
Czy wiecie, że w 240-tysięcznym Southampton żyje ok. 25 tys. Polaków. Szkoły i przedszkola w Southampton są przepełnione, matki trzymają się razem i wszystkie mówią po polsku. Ich dzieci również znają język polski. Niektórzy rdzenni mieszkańcy zaczynają czuć się tutaj obco. Miasto zaczyna się powoli stawać polskie. W sumie to już można śmiało powiedzieć, że stało się polskie. Niestety dla wielu Anglików jest to dość trudna sytuacja. Polacy osaczają ich ze wszystkich stron, ale na szczęście mamy w Southampton wyrobione, dobre zdanie i dajemy się poznać z jak najlepszej strony.
Nie da się ukryć, że to my Polacy uratowaliśmy lokalny biznes Southampton. Kto jak nie my tak gotuje w domach takie obfite obiady? Wiąże się to z robieniem dużych zakupów w supermarketach i innych mniejszych sklepach oraz warzywniakach. Kto je tyle owoców? Kto pije tyle alkoholu? Niejeden sklep już by pewnie padł, a ile sklepów zostało nowo otwartych właśnie specjalnie dla nas. Polacy zostawiają pieniądze w sklepach, ale i wielu z nas pootwierało własne biznesy, sklepy, prowadzi własne usługi i każdy z nas odprowadza uczciwie podatki i zatrudnia przy tym inne osoby, płaci ubezpieczenia.
Widać jak nas traktują ludzie życzliwie. Niektórzy nawet nauczyli się paru słów grzecznościowych po polsku, takich jak dzięki, proszę, cześć, dzień dobry. To miłe z ich strony. Southampton to wielokulturowe miasto. Żyje tutaj gromadka ludzi z całego świata, ale Anglicy cenią nas i twierdzą, że napływ Polaków to dla miasta powiew świeżego powietrza. Polacy kupują, sprzedają, prowadzą swoje biznesy, chodzą na siłownie, prowadzą agencje pracy, chodzą do kina, uprawiają sporty, jeżdżą dużo na rowerach, wykupują wycieczki z biur podróży, latają samolotami, lubią podróżować, lubią samochody, dużo jeżdżą, dużo zużywają paliwa, chodzą na mecze piłki nożnej, pracują gdzie tylko się da. Polacy nie są wybredni i każda praca, jak w tym znanym polskim powiedzeniu - uszlachetnia. Cieszy fakt, że polskie matki nie chodzą ze swoimi pociechami na obiady do McDonalda. Nasze rodziny prowadzą zdrowy tryb życia. Polacy nie są tak otyli, jak wielu Anglików. Pamiętamy też doskonale naszego króla Artura Boruca. To był szał. Ilu Polaków przychodziło na stadion. Daleko król Artur nie odszedł, bo do sąsiedniego Bornemouth i tam też jeździliśmy. Najbardziej jednak z tego wszystkiego cieszy fakt, że nasze polskie dzieciaki radzą sobie bardzo dobrze w szkołach i już nie jedna mama była poproszona przez panią wychowawczynię z prośbą, aby nasze pociechy przynosiły kalkulator do szkoły, aby dzieci nie liczyły w pamięci, aby nie zawyżały poziomu nauczania.
Z dużym niepokojem czekamy też na odejście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Co dalej będzie z nami? Nie martwimy się jednak bardzo, bo jak wspomniałem za dużo dobrego wnieśliśmy tutaj do życia codziennego i jak nas zabraknie będzie bida. Kto będzie pracował w fabrykach? Kto będzie wykonywał najgorszą pracę? Nie da się ukryć, że wielu Anglików żyje z zasiłków i do pracy w fabryce nigdy by nie poszła, a Polak potrafi.
Trzymajcie się Rodacy.
 
Ziomal
 
Pytanie do artykułu

Komentarze