facebook_page_plugin

Wiara i Moja Abstynencja

Kategoria: Wiara Nauka
Dodany przez: Super User
Utworzono: 22 listopad 2016
Liczba odwiedzin: 646

Mam już trochę lat na dzień dzisiejszy i bardzo późno dojrzałem do mądrości dorosłego człowieka. Przez to też bardzo dużo straciłem. Nie wiem kiedy tak to szybko życie przemknęło. Dopiero teraz siedzę w domu i rozmyślam co można było takiego zrobić aby było jednak ciekawiej i radośniej w tym całym moim życiu. Szkoda, że dopiero teraz , jak już tyle lat za mną. 13 rok (czytając ten artykuł ponownie już 15) abstynencji mija bez alkoholu, dragów i innych takich. A w tym wszystkim zapewne dużą rolę odegrała moja odrodzona wiara w Boga.

13 akurat się trafiła cyferka ciekawa. Dla niektórych te 13 lat mało, dla niektórych szmat czasu. Ja nie liczę tak dokładnie mojej abstynencji, jak co poniektórzy.  Co poniektórzy wyprawiają rocznice na swoich bratnich mitingach i w pewnien sposób świętują i nie mam nic przeciwko, ale ja potrzebuję te moje rocznice zachować dla siebie i jest to dla mnie taka moja prywatność.

Jasne, że jestem dumny z tego, że już mam 13 {w roku 2014} lat abstynencji takiej prawdziwej. Beż żadnego nawet piwa czy skręta. Tylko niestety pamięć o tym co się wyrządziło w życiu niedobrego wszystko przyćmiewa i dlatego te moje rocznice są bardziej spokojne i bez żadnych pomp.

Nie chcę się rozpisywać nad tym co człek, znaczy ja, wyczynił złego w przeszłości. Ciężko mi z tym żyć i do końca nie mogę sobie wybaczyć tego, co zrobiłem. Wiem, że byłoby lżej, ale nie mogę i już. Nie będę się usprawiedliwiał. Nie w tym rzecz. Chcę być świadomy tego co zrobiłem. O tym, napiszę innym razem a teraz ...

Chciałem napomknąć, że w tym wszystkim, w tym całym moim trzeźwieniu dużą rolę odegrała wiara w Boga.

Jako mały chłopiec nie chciało mi się chodzić do kościoła. Rodzicom moim zresztą chyba też, bo mnie samego często wysyłali, a sami w domu zostawali. Religie w podstawówce tez wspominam obojętnie. Bardziej pamiętam, że na takich zajęciach się rozrabiało niż się czegoś uczyło. W takiej wierze czy niewierze tak rosłem i ten Bóg jakoś zawsze był mi obojętny. Nigdy nie mogłem tak do końca uwierzyć w istnienie Boga, bo nie mogłem go dotknąć, zobaczyć. Zawsze miałem swoje zdanie na ten temat. Oczywiście ślub kościelny wziąłem, dzieci jak należy ochrzciłem, ale tak do końca to nie dlatego, że byłem wierzący, tylko dlatego, że tak trzeba było, że nasza taka polska tradycja i obyczaje.

Bardzo długo w tym stanie niepewności żyłem, a tematy na temat Boga zawsze albo omijałem, albo przedstawiałem według swoich mądrości. Nastały niestety czasy dużego pijaństwa i innych hulanek. Straciłem wiele, a można nazwać nawet że wszystko. Dość długo tak balowałem. Nastał jednak taki dzień, w którym uświadomiłem sobie gdzie jestem i jak bardzo robię źle.

Zauważyłem w pewnym momencie, że albo się zachlam i zaćpam, albo wreszcie się odbiję i drugą moją połowę życia spędzę w normalnym ludzkim stanie. Wybrałem ta dobrą drogę. Poszedłem na terapię i tam właśnie zacząłem postrzegać rzeczy na trzeźwo. Jeździłem ze znajomymi na pielgrzymki do Lichenia, do Częstochowy. Bardziej na początku dla zabicia czasu, dla podtrzymania znajomości, ale po pewnym czasie dostrzegłem jednak, że te moje modlitwy i obcowanie z Bogiem dają mi wielką ulgę duchową, że się lepiej czuję z tą moją wiarą.

Dziś mogę z całą pewnością powiedzieć, że to moje odrodzenie wiary w Boga przyniosło mi wielki sukces właśnie w tej mojej trzeźwości przez te lata. Nie potrafię tak do końca tego wytłumaczyć, ale terapia plus wiara plus mój Bóg to wszystko równa się moje trzeźwe życie. Zacząłem się modlić, prosić Boga o pewne sprawy, dziękować również za pewne sprawy, dostrzegać wreszcie cuda na tym świecie, w moim życiu. Nie popadłem w obłęd wiary, jak co poniektórzy moi koledzy. Nie popadłem w obłęd naprawiania świata. Nie popadłem w obłęd w nakłanianiu wszystkich do trzeźwości. Uważam, że moja trzeźwość przebiegała i przebiega dość normalnie i chociaż nie jestem wzorowym człowiekiem ani wzorowym ojcem czy mężem z moją drugą zoną to jednak jestem trzeźwy i mam wybór w tym moim życiu i wiarę w lepsze jutro. Na trzeźwo człowiek, znaczy ja mogę pewne sprawy dostrzec, inaczej spojrzeć, przyznać się do błędu i grzecznie przeprosić jak trzeba i normalnie się uśmiechnąć i co najważniejsze cieszyć się z każdego nowego dnia. Nieważne, czy jest deszczowy, czy słoneczny, czy jest zimno, czy bardzo gorąco. Każdy dzień jest piękny i wart jest aby żyć nim. I to właśnie czyni wiara.

A mój Bóg jest moim Bogiem. Wierzę i to jest najważniejsze. Wierzę w stwórcę tego naszego świata, wszechświata. Wierzę, że wszystko co się dzieje nie jest dziełem przypadku. A gdzie się modlę i do kogo...Nikomu tak do końca o tym nie mówię. Mam wiele pokory skruchy, każdego wysłucham, z nikim nie sprzeczam się, że nie ma racji. Wysłucham, powiem czy się z tym zgadzam, czy też wyrażę swoją opinię. Każdy, nawet głupiec ma swoją mądrość, tak nauczyły mnie dni spędzone na terapii.

A ja do swojego Boga aby się pomodlić wejdę wszędzie. Nie ukrywam, że najbardziej przychylna mi atmosfera panuje w Kościele Katolickim, ale modliłem się już i w Synagodze i Meczecie i u Świadków Jehowy i w Watykanie i w Kościele Anglikańskim i wszędzie gdzie tylko będę mieć taką potrzebę duchową pomodlę się do mojego Boga, do Jezusa, do Mateczki Przenajświętszej, do moich aniołków, którzy mnie pilnują. Mój Bóg po prostu jest wszędzie ze mną.

I uważam że nie tędy droga w jaką religię wierzymy, a ważna jest mądrość i dobro człowieka. Jeżeli kocham bliźniego swego i nie wyrządzam nikomu krzywdy, pomagam ludziom i szerzę dobro, jestem uczynny i uczciwy .. Czy wówczas może mnie potępić jakakolwiek wiara za to, co robię?

Nie krytykujmy nikogo za to, jak się modli, do kogo się modli, za to że inaczej w niektórych fragmentach Biblię Świętą postrzega, że ma swoje zdanie, ale dobrym człekiem jest przecie i nikomu krzywdy nie czyni.

 

Dziękuję

Anonim.  I niech takowy pozostanie.

I zdrówka szczerze wszystkim życzę. Niezależnie od swych wiar aby ludzi szanowali wszystkich. I życzliwi byli. I nie straszyli nikogo swoją wiarą i swoim Bogiem, że jak akurat nie w tego Boga wierzą, to że mi się krzywda stanie z tego powodu. No bo właśnie "ich" Bóg jest najlepszy i kropka. A gdzie tu pokora boża się pytam i to dobro, ciepło.

No właśnie. Bądźmy dobrymi ludźmi, trzymajmy się zasad, prawych zasad, a bedzie piknie.

 BYE ! Do następnego razu. Zapraszam też wszystkich z branży o wpisy, o podzielenie się wrażeniami, uczuciami z dni trzeźwości. Napiszcie o tym " Jak żyć". Może pomożemy i wesprzemy niejedna osobę na zakręcie.

Dziękuję. Zapraszam

A.A.

Pytanie do artykułu

Komentarze